Radny Ireneusz Maciej Zmora uważa, że prawo jest po jego stronie. Będzie go dochodził przed sądami.
Aktywistka Alina Czyżewska przesłała do gorzowskiej rady miasta pismo, w któym zarzuca radnemu Zmorze, że prowadził działalność gospodarczą z wykorzystaniem mienia komunalnego i że nie mieszka w Gorzowie. Radni Prawa i Sprawiedliwości chcą zbadania tej sprawy.
Są wątpliwości. Otrzymaliśmy konkretne pisma, które trzeba poddać analizie. Stąd też wnioskujemy li tylko o wyjaśnienie tej kwestii do organów miasta Gorzowa Wielkopolskiego - mówi Jarosław Porwich, radny PiS.
Sprawami zajmują się prawnicy, którzy zbierają materiały - zapewnia Ireneusz Maciej Zmora, radny KO. - Mam ochotę przed sądami wszystkimi, które są po kolei w tym kraju, udowodnić, że centrum życiowe jest tam, gdzie chodzi się do pracy, gdzie ma się lekarza, prowadzi się życie towarzyskie, kulturalne, płaci podatki. Z przyjemnością się tego podejmę.
Radnemu Zmorze grozi utrata mandatu.
Ale kłopoty może mięć większa liczba gorzowskich rajców. Łącznie piątce z nich, obok Zmory: Robertowi Surowcowi, Jerzemu Sobolewskiemu, Halinie Kunickiej i Aleksandrze Sibińskiej-Szadnej - wszyscy z klubu Koalicji Obywatelskiej, zarzucano, że nie mieszkają w Gorzowie. Na wczorajszej (28.04) sesji pytał o to Sebastian Pieńkowski, radny niezrzeszony.
Jak twierdzi takie informacje przekazali mu mieszkańcy. Chciał, żeby sprawą zajęła się Rada Miasta. Większość odrzuciła jego wniosek.
i
Wystarczyło, żeby ci radni się określili - tak czy nie. Mieszkańcy by usłyszeli. Proste pytanie, a tyle emocji - mówi Pieńkowski.
Do pytania odniósł się radny Jerzy Sobolewski.
Często przebywam u swojej córki, która ma czwórkę dzieci i pomagam jej. Ktoś robi mi zza krzaków zdjęcia i potem mnie oskarża. Dla mnie to zwykłe pomówienie - mówi Sobolewski.
Kodeks Wyborczy określa, że radnym danej gminy może być osoba stale zamieszkująca na obszarze tej gminy.
Polecany artykuł: