57-letni mieszkaniec Gorzowa Wielkopolskiego usłyszał zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru i zawalenia się budynku w wyniku eksplozji, a także nielegalnej produkcji i magazynowania alkoholu. Jak poinformował Roman Witkowski z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp., mężczyzna jest podejrzany o spowodowanie wybuchu i pożaru w piwnicy bloku przy ul. Wróblewskiego.
Polecany artykuł:
Wybuch wstrząsnął blokiem
Wybuch w piwnicy wstrząsnął czteropiętrowym blokiem w środę rano. Z budynku ewakuowano 48 osób. Na szczęście nikt nie został ranny, ale wskutek eksplozji i pożaru w piwnicy zostały uszkodzone ścianki działowe i instalacje. Siła wybuchu uszkodziła także drzwi do piwnicy i mieszkań w dwóch klatkach schodowych.
Śledczy przypuszczają, że do wybuchu mogło dojść z powodu nagromadzenia się oparów alkoholu w piwnicy, gdzie podejrzany zajmował się jego wytwarzaniem. W należącej do niego części piwnicy znaleziono ponad 300 litrów alkoholu. Nadal nie ma jednak ostatecznej opinii biegłego na temat przyczyny wybuchu i tego, czy poprzedził on pożar, czy też był jego następstwem.
Zarzuty i grożące kary
Mężczyzna został zatrzymany w środę. W piątek prokurator przedstawił mu dwa zarzuty. Za ten związany z wybuchem i pożarem, czyli z Kodeksu karnego, grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. Za drugi, z Kodeksu karnego skarbowego, grozi grzywna do 720 stawek dziennych albo kara pozbawienia wolności, albo obie te kary łącznie.
- Podczas składania wyjaśnień 57-latek nie przyznał się do spowodowania wybuchu i pożaru. Dodał, że odniesie się do tego zarzutu, kiedy pozna opinię biegłych. Mężczyzna przyznał się do produkcji i magazynowania alkoholu, przekonując, że wytwarzał wino na własne potrzeby – powiedział prok. Witkowski z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp.
Środki zapobiegawcze i naprawa szkód
Jako środki zapobiegawcze prokurator zastosował dozór policji, 20 tys. zł poręczenia i zabezpieczenie majątkowe tej samej wysokości. Inspektorzy nadzoru budowlanego nie stwierdzili, by w wyniku wybuchu doszło do naruszenia konstrukcji budynku, ale uszkodzone zostały w nim instalacje.
Przedstawiciel Spółdzielni Mieszkaniowej Górczyn przekazał PAP, że trwają naprawy, a po nich przyjdzie czas na testy i odbiory. Ocenił, że może to zająć to zająć nawet tydzień. Mieszkań w bloku pilnuje firma ochroniarska. 10 osobom spółdzielnia zapewniała miejsca w hotelu. Pozostali mieszkańcy sami znaleźli tymczasowe zakwaterowanie.