Chwilę przed tragedią na trasie ekspresowej S3 między Gorzowem a Myśliborzem doszło do niegroźnej stłuczki. Na poboczu stała osobówka i ciężarówka, oznaczone światłami awaryjnymi i mijania, choć rozstawiony nie został trójkąt ostrzegawczy, kierowcy nie mieli też kamizelek odblaskowych.
Vladyslav M. wjechał w dwa ustawione na poboczu pojazdy, te przewróciły się na bok. Janusz P. oraz jego pasażerka Zofia K. zginęli na miejscu. Druga pasażerka, Elżbieta K., zmarła dwa tygodnie później w szpitalu. Kierowca drugiego wozu doznał urazu miednicy. Wszyscy byli trzeźwi.
Według śledczych, 26-letni kierowca częściowo poruszał się prawym poboczem i nienależycie obserwował drogę - mówi Mariola Wojciechowska-Grześkowiak, rzecznik prokuratury okręgowej w Gorzowie:
Powołany w toku śledztwa biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków, ocenił, że czas na reakcję Vladyslava M., to było około 12 sekund.
Obywatel Ukrainy twierdzi, że jechał prawidłowo i nie miał szans zobaczyć obiektów na poboczu.
Za nieumyślne spowodowanie tragicznego w skutkach wypadku komunikacyjnego grozi mu od 6 miesięcy do lat 8 więzienia.