Dał schronienie Ukraińcom, teraz ma kłopoty. Fiskus żąda milionów od hotelarza z Gorzowa

2026-07-17 16:06

Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, właściciel hotelu w Gorzowie Wielkopolskim bez wahania otworzył swoje drzwi dla uchodźców. Dziś płaci za to ogromną cenę, ponieważ skarbówka domaga się od niego zapłaty zaległych podatków. Przedsiębiorca czuje się oszukany przez niejasne przepisy i apeluje o pomoc państwa.

Zaraz po tym, jak wojska rosyjskie przekroczyły granice Ukrainy, Les Gordon podjął decyzję o zaangażowaniu się w pomoc. Jego życiowa zasada zawsze opierała się na otwartości na innych ludzi w potrzebie. W obliczu masowego napływu osób uciekających przed konfliktem zbrojnym, udostępnił pokoje w swoim obiekcie. Niedługo potem rząd zaproponował właścicielom miejsc noclegowych stawkę 70 złotych za ugoszczenie każdego uchodźcy. Dla właściciela z Gorzowa Wielkopolskiego wybór był oczywisty.

Skoro od początku pomagałem bezpłatnie, to zgodziłem się i na to – relacjonuje Les Gordon na łamach „Super Expressu”.

Błyskawicznie cały budynek został zajęty przez osoby poszukujące bezpiecznego schronienia, którym zapewniono nie tylko nocleg, ale również pełne posiłki.

W sumie pomogliśmy 2,5 tys. Ukraińców i do dzisiaj mieszka u nas jeszcze 60 osób, głównie starszych, schorowanych - mówi Gordon.

Ponieważ rozporządzenie Ministra Finansów wprowadziło zerowy VAT na takie pomocowe usługi otrzymywałem środki bez naliczania VAT, czyli podatku od towarów i usług - tłumaczy przedsiębiorca.

Sytuacja zmieniła się diametralnie w 2025 roku, kiedy to do hotelu „Mieszko” wpłynęło nieoczekiwane pismo z urzędu skarbowego.

Zażądali 1 mln 200 tys. zł zaległego podatku VAT, bo ich zdaniem wynosił osiem procent – relacjonuje mężczyzna. Mimo świadomości innych wcześniejszych ustaleń z administracją państwową, zdecydował się on uregulować wymaganą kwotę.

Poprosiłem o rozłożenie tego na raty, a po kilku dniach od złożenia wniosku i tak zajęli mi konto - mówi właściciel Mieszka. 

To jednak nie był koniec problemów, ponieważ do uregulowania pozostała jeszcze kwestia podatku dochodowego w wysokości ponad ćwierć miliona złotych.

Państwo rzuca mi kłody pod nogi. Nie ma mojej zgody na dwuznaczne przepisy! Trzeba było powiedzieć nam od razu, jak to będzie wyglądać. Niech prawo będzie przejrzyste! - mówi Les Gordon. 

Hotelarz jest oburzony faktem, że jego chęć niesienia pomocy spotkała się z tak surowymi konsekwencjami finansowymi, zwłaszcza w świetle deklaracji z 2022 roku.

Teraz hotelarz ma już tylko jeden apel: 

Niech Ministerstwo Finansów rozstrzygnie mój problem! Z resztą takich przedsiębiorców jak ja jest więcej - mówi Les Gordon.

W związku z podobnymi wątpliwościami prawnymi, sprawą zajęły się już sądy. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu skierował w tej kwestii pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Bart Pniewski został oszukany! Stracił miliony